20 listopada 2018
Błogosławiony br. Marcin Oprządek PDF Drukuj Email
Jan Oprządek urodził się 4 marca 1884 roku we wsi i parafii Kościelec, w wielodzietnej rodzinie Stanisława i Julianny Cupryan. W rodzinnej wsi ukończył sześcioklasową szkołę ludową. Od wczesnych lat młodzieńczych pracował jako robotnik. Do franciszkańskiego zakonu Braci Mniejszych wstąpił dopiero w 28 roku życia. W liście do przełożonego prowincji Matki Bożej Anielskiej tak tłumaczył opóź­nienie w podjęciu decyzji o przywdzianiu habitu:

?Od kilku lat nosiłem się z zamiarem wstąpienia do zakonu, by w tym świętym stanie zapewnić sobie zbawienie duszy. Jednakowoż żyjąca staruszka matka, a także chory brat, byli przeszkodą w wypełnieniu tego zamiaru. Teraz po śmierci matki i brata, jestem zupełnie wolny w rozporządzaniu sobą, dlatego postanowiłem ten zamiar wykonać".

Świadectwo moralności wystawione przez wójta, księdza proboszcza i nauczycielkę jest dowodem na wzorowe życie Jana Oprządka. Proboszcz napisał o nim, że jest ?wzorem pobożności w całej parafii", a nauczycielka z przekonaniem stwierdziła, że ?cała jego rodzina to ludzie porządni i poczciwi".
Habit przywdział 11 lutego 1912 roku w klasztorze św. Kazimierza w Krakowie. Za patrona życia zakonnego obrał sobie świętego Marcina.

Z Krakowa został przeniesiony do Wieliczki, a potem do Sądowej Wiszni. Po wybuchu pierwszej wojny światowej został powołany do wojska austriackiego. Wcielono go do stacjonującego w Krakowie 13. pułku, zwanego krakowskim. Prawdopodobnie w jego szeregach walczył aż do zakończenia działań wojennych. Dokładna data powrotu z frontu nie jest znana. Wiadomo wszakże, że już w lutym 1919 roku przebywał w klasztorze we Włocławku. Dwa lata później, po odbyciu nowicjatu w Wieliczce, złożył pierwsze śluby zakonne. Biografowie Marcina Jana Oprządka podkreślają, że lata poniewierki wojennej nie zdeprawowały go moralnie, nie złamały też jego powołania do życia zakonnego.

Po złożeniu ślubów wieczystych zakonnik z Kościelca został furtianem w klasztorze św. Kazimierza w Krakowie. Potem pracował w Przemyslu, Koninie i we Lwowie. W 1933 roku po kapitule prowincjonalnej franciszkanin został posłany do Włocławka. Po trzech latach znalazł się w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą, skąd jednak wrócił do Włocławka. Tam zastał go wybuch wojny. Rok po rozpoczęciu okupacji Marcina Jana Oprządka aresztowała niemiecka tajna policja. Jemu ani pozostałym więźniom zakonnikom, kapłanom i alumnom z Włocławka nigdy nie wytoczono żadnego publicznego oskarżenia. Nie odbył się też proces. ?Marcin Jan został aresztowany wraz z dwoma kapłanami i dwoma braćmi. W siedzibie gestapo stawili się wszyscy dobrowolnie, uwierzywszy funkcjonariuszowi, że jeszcze tego samego dnia pojadą do klasztoru w Niemczech, celem nauczenia się języka niemieckiego. Na czas ich nieobecności przyjadą zaś zakonnicy z Niemiec. Prawdziwość słów gestapowca zdawał się potwierdzać fakt pozostawienia na miejscu dotychczasowego przełożonego" - pisze o chrzanowskim zakonniku o. Bogdan Brzuszek w książce ?Męczennicy za wiarę 1939 1945".

Aresztowani trafili najpierw do obozu przejściowego w majątku Szczeglin koło Poznania. Stamtąd wywieziono ich do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen koło Oranienburga, dokąd przybyli 29 sierpnia 1940 roku. Po ponad trzymiesięcznej kwarantannie, pełnej udręk fizycznych i duchowych, zadawanych im świadomie przez władze i funkcyjnych obozu, trafili do Dachau. Marcin Jan Oprządek cały czas należał do komanda pracującego na przyobozowych plantacjach.

Niemcy ogłosili, że wszyscy starsi i inwalidzi mogą się zgłaszać na wyjazd do obozu specjalnego, w którym nie będą musieli tak ciężko pracować. Zgłosiło się wielu więźniów świeckich, a także spora grupa księży i zakonników, wśród których był Marcin Jan Oprządek. Jeszcze raz w swojej prostocie franciszkańskiej i szczerości zakon­nej uwierzył swoim oprawcom. Jako powód zgłoszenia się do transportu inwalidów podał swoją zniekształconą dłoń, brak jednego palca u lewej ręki i tym samym potwierdził swoją niezdolność do pracy.

Zamiast do obozów o mniejszym reżimie, pociągi z transportami inwalidów jechały do stacji kolejowej w Mauthausen lub Linz. Stamtąd autami, urządzonymi jak komory gazowe, więźniów przewożono do krematorium. Dokonywane w drodze uśmiercanie trwało 5-7 minut. Właśnie w ten sposób zginął Jan Marcin Oprządek. Oficjalne zawiadomienie przesłane do rodziny z obozu, odnotowane w akcie urodzenia w rodzinnej parafii w Kościelcu, jako datę jego zgonu podawa­ło 2 czerwca 1942 roku. W rzeczywistości śmierć nastąpiła w godzinach popołudniowych 18 maja 1942 roku.


W transporcie, w którym zginął, zagazowano 116 więźniów świeckich i zakonników.

Odjazd transportu w dramatycznym opisie przedstawił w swojej książce ks. Henryk Malak:

?18 maja kończą w Dachau spisy do nowego transportu polskich kapłanów, przeznaczonych do komór. Po wyczytaniu rano nazwisk przez pisarza bloku, mają czas do godziny pierwszej w południe. Można się jeszcze pożegnać. Są między skazanymi prałaci, doktorzy teologii, kanonicy, ludzie nauki i wiedzy, są duszpasterze i wikariusze, którzy dopiero rozpoczęli kapłańską pracę. Nadchodzi cudow­ne południe majowego dnia. Za pół godziny muszą stanąć na placu apelowym, który już obstawiono obozową policją. Padają ostatnie słowa. Cicho, bo coś trzyma za krtań. Z placu apelowego dochodzi głos zachrypłej syreny. Z Bogiem! Niech Bóg prowadzi..."


Po latach okupacji rozpoczęto proces beatyfikacyjny 107 męczenników z czasów drugiej wojny światowej. Wśród nich był sługa Boży, brat Marcin Jan Oprządek. Wszyscy zostali beatyfikowani podczas ostatniej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Podczas uroczystości papież podkreślał, że trzeba zrobić wszystko dla zachowania pamięci tych, którzy ponieśli śmierć męczeńską. Marcin Jan Oprządek to pierwszy i iedvnv jak do tej pory chrzanowianin, który został wyniesiony na ołtarze. Wie o tym jednak bardzo niewielu mieszkańców. Być może w najbliższym czasie rozwinie się kult męczennika z Dachau.

 
foto081.jpg
Aktualnie On-line
Naszą witrynę przegląda teraz 392 gości