21 listopada 2018
V Niedziela Wielki Post Rok C PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. Jakub   

AUTOR: ks. dr Marek Jawor - biblista

 

V Niedziela Wielki Post Rok C ? J 8,1-11 ? 17.03.2013

 

Lubimy powracać do miejsc, które nas fascynują i wpływają na polepszenie naszego samopoczucia. Szczególnie przyroda, a może zwłaszcza mistycyzm gór przyciąga nas i koi. Misterium Bożego górskiego stworzenia wzbudza w człowieku tęsknotę za i przybliża do niepojętej tajemnicy  Jezus też lubił przebywać na łonie przyrody i korzystać z radości, jakie daje obcowanie z nią.

 

Częstym miejscem przebywania Jezusa podczas Jego podróży do Jerozolimy i znajdującej się w niej Świątyni była Góra Oliwna (gr. to oros ton elaion). W Ewangelii wg św. Jana jest ona wspomniana tylko jeden raz właśnie w dzisiejszym urywku (J 8,1). Wart zauważenia jest fakt, że Góra Oliwna wspominana jest wyłącznie w Ewangeliach i nigdzie indziej w Nowym Testamencie (Mt 21; 24,3; 26,30; Mk 11,1; 13,3; 14,26; Łk 19,37; 22,39; J 8,1). Nie jest to jedynie nazwa geograficzna wzniesienia znajdującego się na wschód od Świętego Miasta, ale w optyce biblijnej jest ona łączona z doniosłym wydarzeniem zapowiadanym przez proroka Zachariasza (Za 14,2). Wieszczy on, że nastania dzień, w którym Bóg wyruszy do walki. Miejscem, na którym spoczną stopy Boga będzie właśnie Góra Oliwna. Ponadto rozpadnie się ona i powstanie dolina, przez którą będzie prowadziła nowa droga do Jerozolimy, która będzie drogą ucieczki (por. Za 14,3-5). Udając się na Górę Oliwną Jezus czynił to nie tylko z przyczyn geograficznych i przyrodniczych, ale przede wszystkim z racji biblijnych pragnąc uświadomić, iż czasy zapowiedziane przez proroka Zachariasza czyli czasy mesjańskie, właśnie się spełniają. Zapowiadane zstąpienie Boga na ziemię rozpoczęło się wraz z działalnością Jezusa z Nazaretu, Syna Bożego.

Naturalnym miejscem nauczania o sprawach Bożych jest zawsze świątynia. Nie inaczej było i w przypadku Jezusa. Odpoczynek na Górze Oliwnej był wstępem do kaznodziejskiej działalności w Świątyni Jerozolimskiej. Rozpoczynała się ona wcześnie rano (J 8,2). Za polskim wyrażeniem „o brzasku” stoi jeden grecki wyraz orthrou, który jedynie trzy razy pojawia się w Nowym Testamencie (Łk24,1; J 8,2; Dz 5,21). We wszystkich tych miejscach posiada on sens czysto czasowy denotując porę dnia nazywaną „wczesnym rankiem, brzaskiem”. Oczywiście nie jest to oznaczenie konkretnej godziny, ale odwołanie się do naturalnego sposobu postrzegania; do momentu, kiedy noc odchodzi, a pojawia się pierwsze światło słoneczne. To proste spostrzeżenie jest jednak ważne, gdyż również i w ten sposób Ewangelista uświadamia, iż Jezus przynosi i sam jest Światłem dla całej ludzkości. Wyraz orthrou posiada jeszcze jedno ciekawe znaczenie, szczególnie obecne w tekstach prorockich. W wersji Septuaginty (np. Jr 7,25; 25,4; 33,5 LXX) słowo nie pojawia się w znaczeniu okolicznika czasu „o brzasku”, ale w sensie przysłówka „nieustannie, ciągle, niestrudzenie”. Św. Jan Ewangelista odwołuje się zatem nie tylko do czasu rozpoczynania nauczania przez Jezusa, ale i do sposobu, w jaki to czynił! Jezus w swoim nauczaniu był niestrudzony i nieustanny. Misję prorocką pełnił ciągle i nigdy w niej nie ustawał. Za  wyrazem orthrou kryje się zatem podwójna perspektywa działalności Jezusa: sposób i treść. Jezus Chrystus nieustannie objawia Siebie światu jako Światło nowego dnia ludzkości.

Fatalnie czujemy się bez światła słonecznego. Statystycznie ludzie częściej korzystający ze słońca są radośniejsi i optymistyczniej nastawieni do rzeczywistości. Brak słońca jest nawet powodem groźnych depresji. Jezus tymczasem pragnie zostać Światłem naszego życia. Pragnie być naszym Słońcem. Ludzie jednak zachowują się niekiedy śmiesznie. Próbują zignorować fakt oczywisty, jakim jest po prostu istnienie Słońca! Można chodzić po ziemi i udawać, że Słońce nie istnieje. Postępuje się wtedy jednak naiwnie. Chcąc nie chcą nie ma życia bez Słońca! Czy ktoś o tym jest pouczony, czy nie. Nie ma znaczenia. Życie zależy bezpośrednio od Słońca. Niekiedy Słońce chowa się z jakiś przyczyn za chmurami, co wcale nie znaczy, że Go nie ma! Podobnie bywa i z Jezusem w naszym życiu. Niekiedy znika On za chmurami różnych życiowych sytuacji, ale to wcale nie znaczy, że Go nie ma! Czeka tylko na odpowiedni moment, aby zaświecić przez chmury. Chmury smutku. Chmury rozpaczy. Chmury pychy. Słońce ogrzewa nas nieustannie i przez cały dzień naszego życia, nawet jeśli nie jesteśmy w stanie popatrzeć wprost w Jego Oblicze. Niech nas nie zwodzą żadne przyziemne chmury! Ponad nimi zawsze króluje Słońce.

 
foto006.jpg
Aktualnie On-line
Naszą witrynę przegląda teraz 474 gości