14 listopada 2018
XVII Niedziela Zwykła Rok C PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. Jakub   

AUTOR: ks. dr Marek Jawor - biblista

 

XVII Niedziela Zwykła Rok C – Łk 11,1-13 – 28.07.2013

 

Modlitwa. Dlaczego właściwie należy się modlić? Czy można życia dokonać bez udziału modlitwy? Ewangelia jest jednoznaczna. Modlitwa jest częścią niezbywalną egzystencji człowieka wierzącego, o czym zaświadcza dzisiejsza perykopa.

 

 

 

Rozpoczyna ją fraza „gdy Jezus przebywał”, która stanowi tłumaczenie greckiego wyrażenia kai egeneto en to einai auton, typowego dla św. Łukasza. Oprócz Łk 11,1 pojawia się ono jeszcze w Łk 5,12, gdzie jest mowa o pobycie Jezusa w jakimś mieście oraz w Łk 9,18 w takim samym kontekście, co w dzisiejszym urywku, czyli w kontekście modlitwy. Wyrażenie oddaje ideę częstego, długiego i intensywnego jakiegoś działania, podczas którego dzieje się jakieś inne wydarzenie. W obecnym przypadku jest to przebywanie na modlitwie, podczas którego nastąpi prośba ze strony uczniów. Do całego zwrotu Ewangelista dodaje enigmatyczne „w miejscu pewnym” – greckie en topo tini, które wydaje się zbędnym naddatkiem ze względu na treść; wszak wiadomo, że gdzieś się trzeba modlić. W ten sposób pragnie jednak autor natchniony podkreślić fakt istnienia szczególnego miejsca, gdzie modlitwa Jezusa się odbywa. Nie tylko sama modlitwa, ale również przestrzeń, w której się ją praktykuje była ważna w życiu Jezusa. Ważność miejsca modlitwy podkreślona jest również poprzez szyk zdania. Najpierw mamy ideę trwania („gdy Jezus przebywał”), następnie prezentację miejsca („w miejscu pewnym”) i wreszcie logiczne rozwiązanie czyli „modląc się”. Zatem sama czynność poprzedzona jest opisem miejsca, w którym się ona dokonuje.

Jezus przedstawiony jest przez autora natchnionego jako „modlący się” lub w zgodności gramatycznej „modląc się”. W tle odnajdujemy grecki imiesłów teraźniejszy proseuchomenon, który w różnych przypadkach pojawia się pięć razy w Ewangelii wg św. Łukasza – Łk 1,10; 3,21; 5,16; 9,18; 11,1. Jedynie w Łk 1,10 odniesiony jest on do modlącego się ludu; w pozostałych przypadkach prezentuje postawę Jezusa.

Prośba ze strony uczniów dokonuje się w momencie, kiedy zauważają oni, iż ich Mistrz zrobił sobie przerwę na modlitwie. Ewangelista oddaje to wyrażeniem greckim hos epausato, które dosłownie tłumaczy się „kiedy się uspokoił”. Rzecz niezwykła, gdyż tekst suponuje, iż Jezus na modlitwie był wewnętrznie poruszony, można powiedzieć „w transie”. Modlitwa Jezusa nie jest zatem czynnością grzecznego dziecka, ale jakimś duchowym mocowaniem się, w które włączone są wszystkie siły i potencjały Syna Bożego. Z tego powodu Ewangelista używa czasownika „uspokoić się”, który również odnosi się do uspokojenia Jeziora Galilejskiego w Łk 8,24. Uspokojenie to jest zatem poprzedzone gwałtownym pobudzeniem. W Łk 5,4 Jezus „uspokaja się” w mówieniu, co oznacza, iż poprzedzająca spokój przemowa była gwałtowna i pełna duchowego zapału.

Bez sensu jest modlitwa nijaka. Może lepiej. Z małym znaczeniem. Zacznij się modlić jak Jezus – z pasją, z zaangażowaniem, z duchowym wzburzeniem. Wtedy poruszysz niebo i ziemię. Szkoda czasu na nijakość i spokojność modlitwy. Trzeba wrzeć i być podczas niej namiętnym i wewnętrznie pobudzonym. Modliłeś się tak chociaż jeden raz w życiu? Modliłeś się, aby być całkowicie zogniskowanym na czynności modlitwy? Jeśli nie, to się jeszcze naprawdę nie modliłeś. Nic straconego! Można zawsze zacząć. Teraz. Już. Dzisiaj. Tutaj. Natychmiast! Niekoniecznie modlitwa uspokajać cię musi. Wręcz przeciwnie możesz być podczas niej nawet walczący! Ale nigdy obojętny. Zaryzykuj taką modlitwę! Jezus uczy dziś, że warto! Modlitwa to ocean spotkania z Bogiem. Na oceanie oprócz słońca muszą być i burze.

 

 
foto085.jpg
Aktualnie On-line
Naszą witrynę przegląda teraz 35 gości