15 listopada 2018
XXVI Niedziela Zwykła Rok C PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. Jakub   

AUTOR: ks. dr Marek Jawor - biblista

 

XXVI Niedziela Zwykła Rok C – Łk 16,19-31 – 29.09.2013

 

Historia, którą Jezus opowiada w dzisiejszej perykopie wzbudzała i budzi nieskrywane emocje. Dzieje człowieka bogatego i ubogiego Łazarza stanowiły i są kanwą wielu różnych interpretacji i nadinterpretacji. Niektórzy wykorzystywali je, aby w czambuł potępiać bogatych. Inni idealizowali przy ich pomocy biednych. Jeszcze inni trywializowali opisaną sytuację, mówiąc, że to tylko przypowieść. Rozrzut jest zatem duży. Tymczasem…

 

 

Dwóch jest bohaterów opowieści Jezusa. Jednym bezimienny bogaty człowiek, drugim ubogi o imieniu Łazarz. Znamienne, iż człowiek majętny jest sportretowany przez Jezusa z perspektywy posiadanego majątku i nic więcej („człowiek zaś pewien był bogaty”). Natomiast ubogi nie tylko jest przedstawiony z tej perspektywy – brak mu tego bogactwa – ale posiada również imię („biedny zaś pewien imieniem Łazarz”)! Bogatego zatem definiuje jedynie posiadane dobro materialne, natomiast ubogi nie posiada takiej majętności, ale posiada coś cenniejszego – godność osobistą(!), której symbolem jest posiadanie mienia, pomimo niedostatku ekonomicznego, w jakim się znajduje. Bogaty ma zatem majątek, a biedy ma imię. Każdy coś posiada.

Prezentacja bogatego człowieka (Łk 16,19) jest perfekcyjnie ogólna, tak, aby nie istniał nawet cień podejrzenia i ewentualnej aluzji. Jezus mówi o pewnym człowieku (gr. anthropos de tis), który jest bogaty (gr. en plousios), właściwie obrzydliwie bogaty, tak, że stać go na bisior i purpurę (gr. kai enedidusketo porfuran kai busson) czyli najdroższe i najbardziej ekskluzywne ubrania dwa tysiące lat temu. Dodatkowo stać go było na codzienne zabawy i uczty czylidolce farnienete (gr. eufrainomenos kath’emeran lampros). Ewangeliczny bogaty, o który mówi Jezus to zatem wyjątkowy krezus majątkowy. Jest to człowiek, który ma możliwości finansowe i czasowe, aby wystawnie i komfortowo ucztować każdego dnia! Status ekonomiczny owego bogacza jest zatem naprawdę wyjątkowy: to potentat nad potentatami.

Drugi protagonista historii to Łazarz (Łk 16,20). Utarło się w polskim tłumaczeniu nazywać go żebrakiem, a to jest zwyczajne nadużycie. Św. Łukasz nazywa go greckim słowem ptochos czyli „ubogi, biedny” (!), a nie żebrak. Różnica jest zasadnicza. Żebrak żyje z żebrania, natomiast „ubogi, biedny” to zupełnie inna, biblijna(!) kategoria ludzi! W Ewangelii wg św. Łukasza słowo ptochos w różnych przypadkach pojawia się dziesięć razy – Łk 4,18; 6,20; 7,22; 14,13.21; 16,20.22; 18,22; 19,8; 21,3 – i posiada ważne znaczenie. Definiując cel swojej misji w Nazarecie Jezus odwołuje się do proroka Izajasza i mówi, że przyszedł głosić dobrą nowinę właśnie ubogim (ptochoi – l.mn). To do ubogich (znów ptochoi) należy również Królestwo Boże – Łk 6,20. Ewangeliczny ptochos to nie jest definicja człowieka z punktu widzenia wyłącznie materialnego! Ewangeliczny „ubogi” to jest przede wszystkim ktoś, kto umie, po Bożemu (!), zaakceptować sytuację, w której się znajduje. Jest oczywiste, że łatwo i bezboleśnie akceptuje się bogactwo i majątek, a wręcz niekiedy nieznośnie trudno przychodzi zgoda na ubóstwo. O przynależności do biblijnej grupy ptochoi nie decyduje jednak, podkreślmy znowu, ubogi status materialny, ale cierpliwe i pokorne przyjęcie niewygodnej czy wręcz drastycznej sytuacji życiowej (por. Łk 16,21). I tacy ludzie w optyce Jezusa posiadają coś wyjątkowego; posiadają swoje imię. Ptochos nigdy nie traci w oczach Bożych wyjątkowej godności!

Szczerze. Oczywiście, że tęsknimy, przynajmniej od czasu do czasu, by znaleźć się w miejscu bogatego człowieka. Oczywiście było by pięknie nic nie robić tylko się cieszyć życiem. Oczywiście w większości nie jest nam to jednak dane. Czy bogaty mógł być ptochos? Oczywiście! Gdyby umiał inaczej popatrzeć na posiadane dobra. Jako na możliwość nieustannego dzielenia się z różnymi Łazarzami.

Zazwyczaj wierzący musi się borykać z różnego rodzaju trudnościami i przeciwnościami losu i bliżej nam do ubogiego Łazarza. Można przyjąć przy tej okazji postawę permanentnej walki lub fałszywej bierności wobec nich. Tymczasem Jezusowi chodzi o to, aby Jego uczeń w każdej sytuacji życiowej pozostał biblijnym ptochos, który z godnością dziecka Bożego czyli z podniesionym czołem zajmuje się każdą sprawą w życiu nie tracąc przy tym z oczu pewności wiary, że za przeżyte po Bożemu życie przygotowane jest dla niego szczęście wieczne na łonie, a raczej „w pieleszach”, Abrahama.

 

 
foto021.jpg
Aktualnie On-line
Naszą witrynę przegląda teraz 54 gości