17 listopada 2018
XXIX Niedziela Zwykła Rok C PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. Jakub   

AUTOR: ks. dr Marek Jawor - biblista

 

XXIX Niedziela Zwykła Rok C – Łk 18,1-8 – 20.10.2013

 

Zagadnienie modlitwy jest kluczowe w religii. Nawiązanie kontaktu z Bogiem i umiejętność dialogu z Nim jest bardzo ważna w dziedzinie wiary. Autentyczna wiara bez modlitwy nie istnieje i Jezus upewnia nas o tym w dzisiejszej perykopie, której tematem jest właśnie konieczność modlitwy i to permanentnej! Czyni to przy pomocy przypowieści.

Św. Łukasz wprowadza tematykę typowym dla siebie wyrażeniem elegen de („powiedział też”). Pojawia się ono dziewięć razy w Trzeciej Ewangelii; po raz ostatni właśnie w Łk 18,1 (Łk5,36; 9,23; 10,2; 12,54; 13,6; 14,7.12; 16,1; 18,1). Ciekawe, że po sformułowaniu pojawia się najpierw grecki rzeczownik parabole („przypowieść”), a dopiero po nim znajduje się zaimek „im” (gr. autois). Jest oczywiste, że to przypowieść zajmuje miejsce naczelne, nawet w relacji do słuchaczy Jezusa.

 

 

Termin parabole jest bardzo często obecny nie tylko w Ewangelii wg św. Łukasza, ale również w Dwóch Ewangeliach Ją poprzedzających – w sumie około pięćdziesięciu razy. Ciekawe, że nigdy nie pojawia się w Ewangelii wg św. Jana, natomiast dwa razy w Liście do Hebrajczyków (Hbr 9,9; 11,19). Autorem ewangelicznych przypowieści jest wyłącznie Jezus; skierowane są natomiast do różnych gremiów słuchaczy. Oczywiście natura i znaczenie „przypowieści” jako gatunku literackiego doczekały się wielu obszernych opracowań. Warto może podkreślić, iż z punktu widzenia lingwistycznego parabole jest wcześniejsze od nauczania Jezusa. Pojawia się to słowo wielokrotnie w Septuagincie, a więc znane było na gruncie teorii literatury już parę wieków wcześniej. Druga sprawa, która mnie intryguje, to fakt, że w Łk 12,41 terminem posługuje się nie autor natchniony, ale … św. Piotr! I niech mi ktoś powie, że przyszły Biskup Rzymu nie znał gruntownie Pisma Świętego i był niewykształconym mężczyzną.

Tematem mającej nastąpić przypowieści jest konieczność nieustającej modlitwy. Kwestia wprowadzona jest przy pomocy jednorazowego dla św. Łukasza wyrażenia będącego połączeniem greckiego przyimka pros z dwoma bezokolicznikami to dein („trzeba”) i proseuchesthai („modlić się”). Przyimek pros w połączeniu z bezokolicznikiem wyraża celowość i zasadniczość jakiegoś działania. Ponadto konstrukcja podkreśla konieczność absolutną i bezwzględną wykonania tej czynności. Już sam zatem użyta przez Ewangelistę zwrot składniowy uświadamia, iż modlenie się jest czynnością bezwzględnie konieczną i wektorowo celową w życiu wierzącego. Po prostu nie da się egzystować bez modlitwy! Dein („trzeba”) wprowadza konieczność nie tylko natury egzystencjalnej, ale również natury metafizycznej. „Musi się” modlić nie tylko ze względu na prowadzone życie na ziemi, ale również mając na uwadze wywoływane przez modlitwę skutki o charakterze przekraczającym ludzkie poznanie. Oczywiście traktatów o samej modlitwie mamy bez liku.

W Łk 18,1 mamy podkreślone dwie cechy modlenia się. Pierwszą jest pozytywna konieczność modlitwy ciągłej – zawsze (!) – greckie pantote. Droga jest natury negatywnej i oznacza nie męczyć się nią. Stojące za sformułowaniem greckie me egkakein posiada znaczenie nie tylko zakończenia jakiejś czynności, ale dotyczy możliwości pojawienia się zniechęcenia lub stania się niestałym czy niestarannym w prowadzonej akcji. Św. Łukasz prezentuje dwie zasadnicze idee związane z życiem modlitewnym. Po pierwsze należy modlić się w każdym czasie i w każdej chwili życia czyli „zawsze” oraz nie należy poddawać się wynikającemu z różnych motywów zniechęceniu, ale wytrwale oddawać się modlitwie.

Nie do końca pojmuję ideę modlitwy w każdym momencie życia. Czy i ewentualnie jak można pogodzić wymaganie ewangeliczne z naszym życiem codziennym. Wiadomo, że modlimy się i to dużo i o różnych porach dnia. Jednak „zawsze” wydaje się być poza naszym zasięgiem. Nie poddawanie się przeciwnościom i zniechęcanie się na modlitwie jest prostsze do pojęcia i zaktualizowania. Niepokoi mnie jednak to „zawsze”. Dlaczego aż tak niebotyczne wymaganie postawione na równi z … życiem! „Zawsze” to tylko i wyłącznie „żyję”. Wszystkie pozostałe czynności są czasowe. Może właśnie o to chodzi. O siłę tej metafory: modlitwa jest jak życie. Żyję i modlę się. Żyję, bo modlę się. Modlę się, więc jestem.

 
foto012.jpg
Aktualnie On-line
Naszą witrynę przegląda teraz 56 gości