14 listopada 2018
XXX Niedziela Zwykła Rok C PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. Jakub   

AUTOR: ks. dr Marek Jawor - biblista

 

XXX Niedziela Zwykła Rok C – Łk 18,9-14 – 27.10.2013

 

Zawsze istnieje pokusa myślenia o własnej wielkości, również w dziedzinie religijnej. Przekonanie o własnej wyjątkowości i świętości jest zagrożeniem, które nieustannie może dotknąć nawet autentycznie wierzącego. Ku przestrodze Jezus przedstawia obraz, który obala mity dotyczące myślenia o religijnej świętości. A więc jeszcze raz… Starcie celnika i faryzeusza.

Zanim jednak Jezus opowie swój niebanalny przykład, św. Łukasz wprowadza słowa Jezusa typowym dla siebie zwrotem greckim eipen de kai („powiedział także i”), które cztery razy pojawia się w Trzeciej Ewangelii w Łk 6,39; 9,61; 18,9; 19,19. Dwukrotnie (Łk 6,39; 18,9) wprowadzone są przy jego pomocy słowa Jezusa, natomiast po jednym razie zdanie „innego powołanego” (Łk 9,61) oraz Pana z przypowieści Jezusa (Łk 19,19). Zwrot ten wprowadza na biblijną scenę w Łk 18,9 pewien kontekst osobowy, co podkreśla obecny po wyrażeniu przyimek grecki pros czyli „do, ku”. Zaznacza Ewangelista w ten sposób istnienie pewnej grupy ludzi, do których „ta właśnie przypowieść” (gr. ten parabolen tauten) Syna Bożego będzie skierowana.

 

W Łk 18,9 ta grupa ludzi określona jest przez autora natchnionego pokaźną dwuczłonową definicją jako ci, którzy byli przekonani o swojej sprawiedliwości (gr. tinas tous pepoithotas ef’heautois hoti eisin dikaioi) oraz gardzili innymi (gr. kai eksouthenountas tous loipous). Już tutaj podkreślić należy owe dwa warunki bycia niechlubnym adresatem przypowieści. Ciekawe zatem, że jedynie połączenie tych dwóch „wymagań” jest kryterium przyłączenia do grupy! Można sobie myśleć o swojej wielkości, co się chce, ale jeśli się nie gardzi z tego powodu innymi, to choć jest to naganne, jednak nie zalicza do adresatów słynnej przypowieści o celniku i faryzeuszu. Podobnie, szokujące(!), sama pogarda dla innych, oczywiście sama w sobie absolutnie nie do przyjęcia, ale pozbawiona elementu wywyższania się nad innych - przyjmijmy, że teoretycznie jest to możliwe – nie umieszcza w zbiorze adresatów przypowieści. Przypowieść ta musi być interpretowana w zakresie tego podwójnego wyłączenia. Inaczej można popełnić bardzo łatwo jej nadinterpretację.

Subiektywne, ale mocne, przekonanie o własnej wyjątkowości o zabarwieniu narcystycznym autor natchniony oddaje greckim słowem pepoithotas. Pochodzi ono od czasownika peitho, który tylko cztery razy pojawia się w Ewangelii wg św. Łukasza w Łk 11,22; 16,31; 18,9; 20,6. Posiada on wiele znaczeń, m.in. „ufać sobie, być przekonanym, zwyciężyć nad czymś, być pewnym” i w Łk 18,9 pojawia się w sensie osobistego przekonania i pewności nabranej poprzez życie. To osobiste przekonanie nie jest zatem pozbawione podstaw (!), ale wypływa z doświadczenia już przeżytej egzystencji. Jest to przekonanie głębokie i rzeczywiste, dodatkowo posiadające pokrycie w życiu (!). Niezłe. Oni mają prawo tak myśleć! Przedmiotem tego przekonania jest ich bycie sprawiedliwym, co w Piśmie Świętym stanowi ekwiwalent skrupulatnego przestrzegania wymagań Starego Przymierza, nawet za ogromną cenę. Zaraz na początku Ewangelii wg św. Łukasza pojawia się stwierdzenie, że Zachariasz i Elżbieta byli sprawiedliwi (Łk 1,6). „Bycie sprawiedliwym” w Trzeciej Ewangelii to ścisłe wypełnianie wszystkich zobowiązań wypływających z praktykowanej i przeżywanej wiary w Jednego Boga. Jest to sprawa ze wszech miar słuszna, może jednak stać się motywem niewłaściwej pychy o podłożu religijnym.

Do niej może doszlusować pogarda wobec ludzi, którzy z jakiś powodów nie wypełniają religijnych praktyk, co oddaje grecki czasownik eksoutheneo („gardzić, uważać za nic, odrzucać”). Pojawia się tylko dwukrotnie u św. Łukasza w naszym tekście oraz w Łk 23,11, gdzie Herod pogardza Jezusem za Jego milczenie. Rdzeniem czasownika jest słowo „bóg” – theos, co uwypukla ideę, że motywem pogardy są kwestie natury religijnej.

Mam wrażenie, iż niekiedy religijna pogarda jest fałszywą obroną. Pogarda może bronić przed zewnętrznymi atakami. Może jednak być i wewnętrzną obroną przeciwko zamkniętym w moim wnętrzu duchowym mechanizmom nieustającej przemiany. Zacznę pogardzać innymi i wtedy sam czuję się lepszy i świętszy. Droga ucznia Jezusa nie wiedzie oczywiście tędy. Broni nas inna świadomość, ale nie pogarda wobec kogokolwiek czy czegokolwiek. Broni nas przed zamknięciem się wobec własnej słabości łaska Jezusa Chrystusa zawarta w sakramentach świętych. Ta Łaska to nasza autentyczna obrona przeciw nieustającej słabości, która nas dotyka. Ta Łaska to nasza siła i moc. Ta Łaska to jedyna droga do Nieba. Pogarda zawsze zamyka, natomiast Łaska zawsze otwiera. Otwiera ku Szczęściu.

 

 
foto012.jpg
Aktualnie On-line
Naszą witrynę przegląda teraz 75 gości