17 listopada 2018
XXXIV Niedziela Zwykła Rok C PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. Jakub   

AUTOR: ks. dr Marek Jawor - biblista

 

 

 

XXXIV Niedziela Zwykła Rok C – Łk 23,35-43 – 24.11.2013

 

Rok liturgiczny kończy się Uroczystością Chrystusa Króla Wszechświata. Z tego powodu w Liturgii odnajdujemy urywek dotyczący właśnie tego aspektu Boskości Jezusa Chrystusa. Kontekst jest wstrząsający, gdyż jest nim zbliżająca się śmierć Zbawiciela. Jezus Chrystus jest prawdziwym Królem, również i tego świata, ale dwa tysiące lat temu w sposób świadomy pozwolił na szyderstwa ze swojej Władzy Królewskiej…

Świadkiem niemym drwin i kpin z Królewskości Jezusa był lud (gr. ho laos), który stał na miejscu kaźni Syna Bożego (gr. kai heistekei) i bacznie przyglądał się (gr. theoron) wszystkiemu, co się tam działo. Odnoszący się do zebranych u stóp krzyża ludzi termin grecki laos(„lud”) pojawia się bardzo często w Ewangelii wg św. Łukasza (36razy!) i posiada określone znaczenie, szczególnie kiedy pojawia się z rodzajnikiem określonym ho. Już pierwsze użycia wyrazu w Łk 1,10.17.21.68.77 pokazują, że rzeczownik denotuje określony zbiór ludzi świadomych rangi wydarzeń, w których uczestniczy. Nie jest to zatem bierny i bezwolny tłum kierujący się psychologią masy, ale świadomi i żywo uczestniczący, choć niekiedy jedynie w sposób milczący, ludzie, którzy biorą udział w jakimś wydarzeniu w sposób czynny. Bardzo często laos pojawia się w kontekście czynności religijnych, tak że należy mówić raczej o zgromadzeniu niż o ludzie.

 

Samoświadomość i religijność tego ludu Ewangelista podkreśla poprzez dodanie, że „stał” on przy wydarzeniach, które się rozgrywały. Postawa stojąca nie jest zwyczajną przy ukrzyżowaniu. Jest to oczywiste podkreślenie, iż uczestniczący w tym haniebnym wydarzeniu ludzie byli świadomi rzeczywistej rangi sprawy, jak również w ten sposób oddawali cześć i szacunek Wiszącemu na Krzyżu Królowi. Z tego powodu forma heistekei pojawia się wyłącznie w Łk 23,35 w całej Trzeciej Ewangelii.

Podobnie odnoszący się do ludu imiesłów theoron („patrząc, obserwując”) pojawia się tylko w Łk 23,35 oraz w Dz 8,13. Przy jego pomocy św. Łukasz przedstawia nie tylko prosty fakt obserwacji jakiegoś faktu, ale podkreśla ideę aktywnego, choć milczącego  uczestnictwa ludu w dokonującym się wydarzeniu. Lud z Łk 23,35 nie jest prostym i ślepym świadkiem ukrzyżowania, ale zgromadzeniem o charakterze liturgicznym, które uczestniczy w sposób świadomy i milczący w bolesnym, ale i zbawczym wydarzeniu i stara się z niego nie uronić ani grama dzięki czemu historycznie uczestnicy owego wydarzenia stali się wiarygodnymi jego świadkami, a z punktu widzenia teologicznego byli świadkami niezwykłej Celebracji Zbawczej, Jedynej i Najważniejszej w dziejach świata.

Oprócz tego liturgicznego zgromadzenia w dramacie Krzyżowej Śmierci uczestniczyli również ówcześni przywódcy (gr. hoi archontes), którzy napawali się, jak się im wydawało, swoim triumfem poprzez drwiny i szyderstwa (gr. eksemukteridzon). Różnie tłumaczone jest greckie archontos (jest to liczba mnoga). Rzeczownik może oznaczać władcę, urzędnika, a nawet sędziego. W polskim tłumaczeniu oddaje to zazwyczaj „członkowie wysokiej rady”. W Łk 23,35 mamy nawiązanie do Łk 23,13, gdzie jest mowa o zwołaniu przez Piłata ludu, arcykapłanów i archontes. Są oni zatem wszelkiej maści ludźmi, którzy wywierali w różny sposób wpływ na życie społeczne w ówczesnej Palestynie. Tych, w sumie świeckich ludzi, charakteryzowało szydzenie z obecnej sytuacji Zbawiciela. To typ ludzi, którzy zawsze są tylko z wygranymi w ludzkim znaczeniu. Nie ma się co dziwić, że pogardzają w ich mniemaniu przegranymi. Czasownik eksemukteridzon („szydzili, drwili”) nawiązuje do dwóch psalmów starotestamentalnych – Ps 22,8; 35,16. W wersji Septuaginty odnajdujemy tam właśnie i czasownik i ideę wyśmiewania się z życia sprawiedliwego przez bezbożnych. Autor natchniony w Łk 23,35 jednoznacznie zatem ocenia zarówno bezbożną postawę archontes, jak i prawe i uczciwe życie Jezusa z Nazaretu.

Strzeżmy się szyderstwa w obliczu wątpliwego zwycięstwa. To jedna z najbardziej hańbiących ludzkich postaw cieszyć się w obliczu czyjegoś nieszczęścia, dramatu czy tragedii. Nikt i nigdy, a tym bardziej Jedyny Sprawiedliwy nie zasługuje na szyderstwa i kpiny. Ironia to szpada diabelska. Drwina z cudzego nieszczęścia to nie tylko grzech, ale również zło na płaszczyźnie czysto ludzkiej. Coś jednak tkwi w człowieku, że odnajduje niekiedy wątpliwą, ale jednak, radość z cudzego nieszczęścia. Jeśli nie umiemy, czy nie potrafimy współczuć, bo ktoś sam sobie zgotował życiem i winien jest obiektywnie w jakiejś sprawie, to przynajmniej nigdy nie drwijmy. Lepiej milczeć niż kpić.

 

 
foto091.jpg
Aktualnie On-line
Naszą witrynę przegląda teraz 31 gości