18 listopada 2018
I Niedziela Adwentu Rok A PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. Jakub   

AUTOR: ks. dr Marek Jawor - biblista

 

 

 

Niedziela I Adwent Rok A – Mt 24,37-44

 

A właściwie cóż nas obchodzić może historia Noego. Tak dawne to dzieje. Nawet w czasach Jezusa życie Noego i jego rodziny odeszło w niepamięć. A jednak historia Noego i jego czasów ważna jest dla każdego pokolenia wierzących. Morze grzechu i wysepka świętości te dwie cechy charakteryzowały czasy Noego. I będą cechować również czasy, w których nastąpi przyjście Syna Człowieczego zwane paruzją.

Przemowę dotyczącą tych ostatecznych wydarzeń Jezus rozpoczyna od porównania „podobnie jak” (gr. hosper gar), które czterokrotnie przewija się w Ewangelii wg św. Mateusza (Mt 12,40; 24,27.37; 25,14). Pełni ono w Mt 2,37 funkcję wprowadzającą i porównującą dla następującego po niej sformułowania. W Mt 24,37 sformułowanie wprowadza następujące po nim wyrażenie „dni Noego” – gr. hai hemerai tou Noe. Jest ciekawe, iż Jezus nie używa żadnego czasownika w tym sformułowaniu.

 

 

Nabiera ono w ten sposób zupełnie nowego znaczenia. Jezus mówi dosłownie „podobnie jak dni Noego” przez co porównanie, które nastąpi nie odnosi się do sytuacji za czasów Noego, ale jego egzystencji! Jezusowi nie chodzi o stan społeczności za czasów Noego, ale o jego wewnętrzne odczucia i przeżycia związane z życiem w takim, a nie innym pokoleniu. Stąd porównanie Jezusa nie odnosi się do kontekstu historycznego czasów, w których Noe żył, ale do jego osobistej udręki związanej z tymi czasami. Argument Jezusa nie dotyka zatem opisu społeczeństwa w czasach ostatecznych, ale wskazuje na wewnętrzne przeżycie człowieka żyjącego w grzesznym kontekście społecznym. Jak mógłby Zbawiciel przyrównywać swoje powtórne przyjście do kondycji grzesznej?! Absurd sam w sobie. Nadejście paruzji w istocie jest porównane do sprawiedliwości Noego, który choć żyje w czasach pełnych plugastwa, zachowuje jednak cierpliwość i wierność prawom Bożym.

Udręczone życie Noego stanowi odpowiednie tło do głównego wydarzenia, o którym mówi Jezus. Wprowadza je zwrotem „tak będzie” (gr. hutos estai), które stosunkowo często pojawia się właśnie w Ewangelii wg św. Mateusza (Mt 12,40.45; 13,40.49; 20,26; 24,27.37.39). Zwrot posiada zabarwienie silne apokaliptyczne i odnosi się do czasów, kiedy Syn Człowieczy pojawi się na świecie, aby wprowadzić na nim ostatecznie królestwo Boże połączone z pokojem i miłością człowieka do Boga i człowieka do człowieka. Moment rozpoczęcia tego niezwykłego czasu szczęśliwości i pokoju nazywa Jezus paruzją Syna Człowieczego (gr. he parousi tou huiou tou anthropou). Obydwa człony tego wyrażenia tzn. paruzja i Syn Człowieczy doczekały się wielu obszernych opracowań. W przypadku słowa greckiego parousia należy powiedzieć, że w Ewangeliach pojawia się ono wyłącznie u św. Mateusza i tylko w jednym rozdziale (!) – Mt 24,3.27.37.39 oraz wielokrotnie w Listach Nowego Testamentu. Lingwistycznie termin odnajdujemy w Septuagincie w Księgach napisanych w czasach stosunkowo bliskich życiu Zbawiciela, co świadczy o użyciu wyrazu w kręgach biblijnych. Posiada on jednak wyłącznie zwyczajne znaczenie przyjścia do jakiegoś miejsca (por. Jud 10,18; 2 Mch 8,12; 15,21 LXX). U św. Mateusza jest to jednak termin ściśle teologiczny dotyczący apokaliptycznego przyjścia Syna Człowieczego na końcu etapu istnienia ludzkości w nieporządku i nieładzie względem praw Bożych. Warta podkreślenia jest fizyczność paruzji. To nie będzie żadne przeżycie mistyczne czy duchowe, ale prawdziwe i autentyczne przyjście żyjącej Osoby Syna Człowieczego do całej żyjącej w tym momencie ludzkości, które będzie widziane przez wszystkich i nikt nie będzie mógł z tego pokolenia nie stawić się przed obliczem Syna Człowieczego. Będzie to wydarzenie o zasięgu ogólnoświatowym oraz pewne w swoim wypełnieniu.

Nikt z ludzi nie wie, kiedy nastąpi paruzja. Jest jednak pewna i nieuchronna w wypełnieniu. Wyblakła nam jednak. Pokolenia chrześcijan nauczyły się myśleć raczej o śmierci, niż o paruzji. Gdzieś zniknęła z pola widzenia. Tymczasem pierwsi chrześcijanie tęsknili za jej nadejściem. Nie doczekali się jej jednak. Czy tęsknota za paruzją jest jeszcze obecna w naszym życiu? Nie wiem. Każdy musi sam sobie odpowiedzieć. Jedno jest pewne wszakże. Owa tęsknota generuje w wierzącym wyjątkowy dar duchowy owocnego przeżywania celebracji liturgicznych. Nadchodzi Adwent. Obudźmy w sobie tęsknotę za przyjściem Syna Człowieczego na ziemię. Powróci wtedy czar Świąt, który prysnął. Będzie tęsknotą za paruzją, będą Szczęśliwe Święta. Nie będzie tej tęsknoty, będą jedynie ludzkie święta.

 

 
foto087.jpg
Aktualnie On-line
Naszą witrynę przegląda teraz 35 gości