14 listopada 2018
III Niedziela Wielkiego Postu rok A PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. Jakub   

AUTOR: ks. dr Marek Jawor - biblista

 

 

Niedziela III Wielki Post Rok A – J 4,5-42 – 23.03.2014

 

W morzu współczesnych dyskusji o roli i znaczeniu kobiety niestety nieczęsto padają argumenty zaczerpnięte z Pisma Świętego. Tymczasem spotkanie Jezusa z kobietą z ziemi samarytańskiej jest kapitalnym biblijnym fragmentem, który pokazuje w jaki sposób Syn Boży odnosił się do nieznanych sobie wcześniej niewiast. Stanowi zatem J 4,5-42 w jakimś sensie tekst programowy spojrzenia Zbawiciela na płeć piękną rodzaju ludzkiego.

Scena rozpoczyna się w J 4,5 od typowego dla św. Jana Ewangelisty zwrotu „przyszedł więc” – gr. erchetai oun, który pojawia się trzy razy w Czwartej Ewangelii w J 4,5; 13,6; 20,6. Sformułowanie wprowadza pewien punkt geograficzny lub osobę, która stanowi cel pewnego ruchu. Erchetai oun jest silnym fizycznym stwierdzeniem pewnego przemieszczenia. Służy do podkreślenia, iż bezspornie miało miejsce przybycia pewnej osoby do jakiegoś określonego miejsca. Choć J 4,5 wprost nie mówi, Kto jest podmiotem, to jednak kontekst w sposób oczywisty odwołuje się do Osoby Jezusa jako Przychodzącego w pewne miejsce.

 

 

Nie jest niezwykłe zatem, iż w J 4,5 otrzymujemy po wprowadzeniu tak dokładną lokalizację miejsca przybycia Jezusa. Nie dość, że wchodzi On do miasta Samarytan (gr. eis to polin tes samareias), to jeszcze autor natchniony dodaje jego nazwę: jest to Sychar (gr. legomenen Suchar). Tylko jeden raz w Ewangelii wg św. Jana użyty jest zwrot „do miasta” – J 4,5, który natomiast pojawia się częściej w Ewangeliach synoptycznych. Takie jednak zbieżności lingwistyczne pokazują, że tło historyczne wszystkich czterech Ewangelii jest jednakowe i że przekazują one również prawdę czysto historyczną. Oczywiście nie należy rozumieć greckiego słowa polis – „miasto” we współczesnym sensie. W J 4,5 chodzi bardziej o podkreślenie faktu, iż w miejscowości dominowała kultura hellenistyczna w praktycznie każdej dziedzinie życia. Za użyciem polis w tekście ewangelicznym kryje się zatem wskazówka o istnieniu pewnej mentalności jej mieszkańców, którzy z jednaj strony są oczytani i otwarci, a z drugiej z pogardą potrafią traktować innych jako kulturalnych barbarzyńców. Ot takie hellenistyczne polis na ziemi palestyńskiej. Dopełnieniem całości jest podanie przez Ewangelistę nazwy owego polis. Jest to Sychar wspomniane jedynie tutaj w całym Piśmie Świętym. Trzeba wspomnieć, że wyrażenie legomenen Suchar i cała jest lingwistycznie jednakowe z obecnym w Mt 2,23 wyrażeniem „do miasta zwanego Nazaret” (gr. eis polin legomenen Nazaret), co kolejny raz pokazuje ciągłość i jednolitość historyczną Ewangelii.

Ciekawe jest dopowiedzenie, iż miasto to należy do terytorium Samarii. Termin grecki Samareia posiada w Nowym Testamencie jedno znaczenia. Określa mianowicie region rozciągający się pomiędzy Galileą a Judeą, tak iż najprostsza droga pomiędzy nimi wiodła właśnie przez Samarię. Jednak niechęć i wrogość Samarytan względem mieszkańców Galilei i Judei powodowana względami historyczno-religijnymi sprawiała, że bezpieczniej było nadłożyć drogi i podróżować wzdłuż rzeki Jordan. Tym razem jednak Jezus musiał z jakiś powodów iść przez Samarię (por. J 4,4).

Dalsza precyzacja lokalizacji jest jeszcze bardziej niezwykła. Odwołuje się do żyjących wiele stuleci wcześniej patriarchów Jakuba i Józefa oraz do związanego z ich postaciami kawałka pola – gr. plesion tou choriou ho edoken Iakob to Iosef to hio autou. Niezwykły musiał otaczać Jakub i Józefa pietyzm, jeśli nazwa pola i pamięć, która za tym stoi przetrwała taki szmat czasu. Przypomnijmy sobie, że Jakub to ojciec dwunastu synów będących protoplastami dwunastu pokoleń izraelskich, a Jozef to wybawca swoich braci od śmierci głodowej i sprawca ich pobytu i ich następców w Egipcie. Obydwaj zatem to nietuzinkowe postaci w dziejach Izraela i w historii zbawienia. Tym niemniej dokładność przedstawienia umiejscowienia akcji w J 4,5 jest naprawdę wyjątkowa w całym Nowym Testamencie.

Pewne wydarzenia w historii świata odgrywają rolę wyjątkową. Pewne osoby z dziejów ludzkości niosą na sobie szczególne znamię Bożej Opatrzności. Pewne miejsca stanowią o tożsamości narodów i religii. Pewne wydarzenia z mego osobistego życia są dla mnie szczególnie istotne. Pewne fakty i przeżycia, które miały miejsce w moim życiu nigdy nie zblakną. Powstały wraz ze mną. Żyją ze mną i umrą wraz ze mną. Stanowią część nierozerwalną mojego istnienia. Wydaje się, że nawet nie jesteśmy bez nich sobą. Piękne i bolesne doświadczenia konstytuują nasze istnienie w znacznie mocniejszym sensie niż zabieganie o codzienność życia. To te głębokie przeżycia nadają ostateczny sens naszej egzystencji. One nas prowadzą. Te przeżycia. Osobiste, rodzinne i te religijne. Istnieję tylko razem z nimi!

 
foto018.jpg
Aktualnie On-line
Naszą witrynę przegląda teraz 88 gości