14 listopada 2018
XXX Niedziela Zwykła rok B PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. Jakub   

AUTOR: ks. dr Marek Jawor - biblistaalt

XXX Niedziela Zwykła Rok B – Mk 10,46-52 – 25.10.2015

W Ewangelii wg św. Marka głównym terenem cudotwórczej działalności Jezusa jest obszar dookoła Jeziora Galilejskiego. Natomiast ziemia judzka, która w historii narodu wybranego odegrała rolą zasadniczą pozostaje niejako na uboczu misji Syna Bożego. Autor natchniony przedstawia tylko jeden cud zdziałany przez Jezusa na terenie Judei. Jest to perykopa o uzdrowieniu Bartymeusza (Mk 10,46-52). Już samo umiejscowienie wydarzenia jest znaczące. Dzieje się ono podczas drogi Jezusa i Jego uczniów do Jerozolimy, miasta najświętszego dla religii żydowskiej. I o ile w Ewangelii wg św. Jana wzmiankowany jest kilkukrotny pobyt Jezusa na różnego rodzaju uroczystościach w Świątyni Jerozolimskiej, o tyle w Drugiej Ewangelii Jezus pielgrzymuje do Świętego Miasta jeden raz. Cud, o którym mówi perykopa ma miejsce niedaleko cel wędrówki w okolicach miasta Jerycha.

Miejscowość Jerycho (gr. Iericho) wzmiankowana jest w Ewangelii wg św. Marka dwukrotnie w otwierającym perykopę wersecie Mk 10,46. Biblijne Jerycho było miastem niezwykłym w historii ludzkości. Było miastem o najdłużej udokumentowanej historii, której początki sięgały ósmego tysiąclecia przed Chrystusem! W czasach nowotestamentalnych położone było nieco na południe od pierwszej lokalizacji w stronę Morza Martwego. Równocześnie jest miastem niezwykłym geograficznie, gdyż znajdującym się najniżej na świecie – 258 m p.p.m. W okresie działalności Jezusa przeżywało swój kolejny rozkwit związany z budowlaną działalnością Heroda Wielkiego. Było miastem zamożnym i spokojnym, gdzie żebracy, również ze względu na łagodny klimat, znajdowali potrzebne im wsparcie. Znajdowało się przy szlaku pielgrzymim do Jerozolimy, który omijał niegościnną wtedy dla Żydów Samarię. Obecność żebraka w takim miejscu nie była niczym zaskakującym w owych czasach. Oczywiście w Starym Testamencie wielokrotnie wzmiankowane jest Jerycho w różnych okolicznościach, jak choćby słynny opis jego zdobycia w Księdze Jozuego (Joz 6,1-27). Uzdrowienie Bartymeusza, którego jesteśmy świadkami dokonuje się zatem w miejscowość o historio-zbawczym znaczeniu.

Głównym, obok Jezusa, bohaterem urywka jest Bartymeusz syn Tymeusza (gr. ho huios Timaiou Bartimaios), wspominany tylko tutaj w całym Nowym Testamencie.  Sportretowany jest on przez św. Marka z dwóch perspektyw. Z punktu widzenia choroby jest niewidomy (gr. tuflos) czyli bardzo mocno upośledzony fizycznie. Z punktu widzenia przynależności społecznej jest żebrakiem (gr. prosaitēs) czyli członkiem grupy skazanej na życiową wegetację. Choroba, która dotyka bohatera jest okrutna. Ślepota alienowała chorego z życia społecznego. Może lepiej: odbierała mu prawa. Jej okrutność polega na fakcie, iż niewidomy stawał się z pana niewolnikiem swego życia. W świecie bezwzględnej walki skazywała ona na życie na obrzeżach i samotną egzystencję. Ewangelista świadomy tego faktu, aż trzy razy przypomina, że Bartymeusz był właśnie niewidomy (Mk 10,46.49.51). Choroba ta zepchnęła syna Tymeusza na margines życia społecznego do klasy społecznej określanej mianem żebracy. Sytuacja biblijnego bohatera była naprawdę tragiczna. Termin prosaitēs nawiązuje do idei skrajnego ubóstwa, w którym nawet podstawowe potrzeby życiowe nie są zaspokojone. Wyniszczony chorobą i głodem czekał Bartymeusz na Wybawiciela i się doczekał!

Ideę oczekiwania autor natchniony oddaje w Mk 10,46  informacją, że siedział on przy drodze – gr. ekathēto para tēn hodon. Pozycja siedząca jest tutaj wyrazem bezradności i cierpliwego oczekiwania. Dla człowieka niewidomego stanowi ona pewne zabezpieczenie egzystencji. Postawa wyprostowana jest domeną człowieka wolnego. Choroba, która dotknęła Bartymeusza sprawiła, że popadł on w jej niewolę. Pozycja siedząca jest przez nią wymuszona. Gramatycznie św. Marek oddaje ideę długiego przesiadywania poprzez formę ekathēto, która w czasie imperfect informuje o ciągłym trwaniu czynności siedzenia. Bartymeusza nie usiadł na chwilę w momencie przechodzenia Jezusa. On siedział tam nieustannie już długi okres czasu.

Miejscem, na którym przebywał biblijny protagonista było pobocze drogi – gr. para tēn hodon. Wyrażenie pojawia się w Ewangelii wg św. Marka trzy razy w Mk 4,4.15 i 10,46. W czwartym rozdziale jego znaczenie jest symboliczne, natomiast w Mk 10,46 mamy do czynienia z fizycznym rozumieniem zwrotu. Drogę w czasach biblijnych stanowił ubity ziemny trakt, którym poruszali się zarówno jadący, jak i piesi. Była to droga, którą zdążało wielu ludzi do Jerozolimy. Bartymeusz zajmował dosyć strategiczne miejsce do żebraczego życia. Termin „droga” (gr. hodos) w Drugiej Ewangelii posiada również znaczenie duchowe w sensie pielgrzymki, jaką wierzący odbywa krocząc śladami Jezusa Chrystusa. Przesiadywanie przy drodze jest synonimem wewnętrznego oczekiwania na autentyczne spotkanie ze Zbawicielem. Bartymeusz słyszał o Jezusie i czatował na Niego, mając nadzieję, że prędzej, czy później Syn Człowieczy zauważy jego nieszczęśliwy los.

Nie lubimy zbytnio żebraków, przyznajmy się szczerze. Zresztą dzisiaj wielu jest naciągaczy. Nie możemy jednak z tego powodu dystansować od drugich. Kiedy potrzebują autentycznie pomocy, należy uczynić to w takim wymiarze, w jakim możemy. Największym cierpieniem potrzebujących jest niezrozumienie i wrogość wobec nich. Niestety wyobcowanie fizyczne i duchowe zalewa współczesne życie. Dotyczy nie tylko biednych materialnie czy chorych. Zanika życie rodzinne, zanika życie sąsiedzkie. Bronimy się, że jeszcze nie jest źle. Wszak są uroczystości na które jeździmy. Boimy się jednak zaangażować w świadomą pomoc nie tylko materialną, ale również duchową. Preferujemy dystans wobec wołających o nią, a nie autentyczne zaangażowanie. A tymczasem nigdy nie wiadomo, czy również i my któregoś dnia nie będziemy jak Bartymeusz jej potrzebowali. Czy znajdzie się wtedy ktoś, kto wyciągnie do nas pomocną dłoń?

 
foto089.jpg
Aktualnie On-line
Naszą witrynę przegląda teraz 79 gości