21 listopada 2018
I Niedziela Wielkiego Postu rok C PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. Jakub   

AUTOR: ks. dr Marek Jawor - biblistaalt

           

                                       I Niedziela Wielki Post Rok C – Łk 4,1-13 – 14.02.2016

Pokusy stanowią nieusuwalną część egzystencji człowieka na ziemi. Pojawiają się jako pozór dobra. Kuszony odbiera je jako coś dobrego dla własnej osoby. Wcale nie jest łatwo odrzucić to fałszywe dobro. Dopiero konsekwencje ujawniają, że pokusa jest naznaczona złem i cierpieniem i prowadzi do zguby. Jezusowi nie oszczędzono tej próby ducha. Zanim rozpoczął publiczną działalność musiał zmierzyć się z żywiołem pokus. Wyszedł z tej próby zwycięsko dając nam wskazówki, ze i my z Jego pomocą możemy nasze życiowe pokusy przezwyciężać i kroczyć drogą dobra, prawdy i piękna. Św. Łukasz rozpoczyna opis zmagań Syna Bożego z pokusami w Łk 4,1 od wzmianki o Jego powrocie znad Jordanu i pobycie na pustyni.

 Przedstawiając przemieszczenie się Jezusa autor natchniony posługuje się w Łk 4,1 niezwykłym czasownikiem greckim hypostrefein („powracać, zawracać, opuszczać”), który pojawia się 21 razy w Ewangelii wg św. Łukasza, 11 razy w Dziejach Apostolskich oraz pojedynczo w Gal 1,17; Hbr 7,1 i 2 Pt 2,21. Zadziwiające, że w żadnej innej Ewangelii nie odnajdujemy tego czasownika! Przynależy on do terminologii wyłącznie trzeciego Ewangelisty i to w sposób niebywały; w całym Dziele Łukaszowym pojawia się 32 razy! Cóż tak niezwykłego jest w tym czasowniku, że zasłużył sobie na takie wyróżnienie? Odpowiedź znajdujemy w Septuagincie, gdzie pojawia się on w tekście przedstawiającym narodziny nowego świata po potopie. Noe wypuścił najpierw kruka, a następnie gołębicę, aby sprawdzić, czy ląd już jest suchy (Rdz 8,7.9 LXX). Ptaki jednak wracały (właśnie hypostrefein), ponieważ woda jeszcze nie opadła. Istnieją także inne miejsca, gdzie pojawia się czasownik np. Wj 32,31 LXX czy Joz 2,23 LXX. We wszystkich tych punktach użycie hypostrefein uwarunkowane jest zaistnieniem jakiejś zewnętrznej okoliczności, wskutek której ktoś lub coś zmuszeni są do powrotu. Posługując się zatem w Łk 4,1 właśnie tym czasownikiem Ewangelista uświadamia, iż za powrotem Jezusa stała jakaś zewnętrzna przyczyna, która zmusiła Go do powrotu znad rzeki Jordan, choć jej nie konkretyzuje.

Ważniejszy od zewnętrznego powodu powrotu Jezusa jest Jego stan duchowy. Św. Łukasz opisuje, że wrócił On „pełen Ducha Świętego” - gr. plērēs pneumatos hagiou. Jakkolwiek tłumaczenie posługuje się majuskułą i sugeruje, iż mowa jest o Trzeciej Osobie Boskiej, to jednak Ewangelista ma co innego na myśli. Wyrażenie pneumatos hagiou w Łk 4,1 nie posiada rodzajnika określonego ani przed rzeczownikiem pneuma („duch, tchnienie”), ani przed przymiotnikiem hagios („święty”). Nie jest to zatem odniesienie do Ducha Świętego jako Trzeciej Osoby Trójcy Przenajświętszej. W Łk 2,26 mamy Ducha Świętego jako Osobę, gdyż pojawiają się tam rodzajniki określone zarówno przed Duchem, jak i przed Świętym. Podobnie podczas chrztu Jezusa (Łk 3,22) jest mowa o Duchu Świętym jako Osobie ze względu na obecność rodzajników. Jeszcze w Łk 10,21 jest odniesienie do Ducha Świętego jako Osoby Boskiej. Natomiast w Łk 4,1 Ewangelista nie mówi o Trzeciej Osobie Boskiej tylko o wszystkich możliwych łaskach, obdarowaniach, jakie były udziałem Jezusa. Syn Boży był obdarzony szczególnym duchem Bożym w każdej dziedzinie życia. Posiadał niezwykły dar rozeznania i działania i mocy i proroctwa i charyzmatu i jakiejkolwiek łaski, którą jesteśmy sobie w stanie uświadomić! Ta prawda podkreślona jest poprzez obecność przysłówka plērēs - „pełen” – w Łk 4,1. Tylko dwa razy w Trzeciej Ewangelii pojawia się plērēs („pełen, cały, kompletny”) w Łk 4,1 i 5,12. Zawiera on ideę absolutności pewnej sprawy, która nie dopuszcza żadnego wyjątku. Jezus był wyposażony we wszystkie możliwe dary Boże, kiedy rozpoczynał swoją zbawczą misję. Ewangelista nie mówi zatem w Łk 4,1 o Osobie Boskiej Ducha Świętego, ale o całokształcie niezwykłych łask i przywilejów Bożych posiadanych przez Jezusa już u progu publicznej działalności.

Nie mamy pełni ducha Bożego, jak Jezus. Fakt. Każdy z nas posiada jednak pewne dary otrzymane od Boga. Nazywamy je różnie. Talenty. Charyzmaty. Umiejętności. Bez dwóch zdań trzeba je wykorzystywać. To jednak nie wszystko. Życie duchowe wymaga od nas więcej. Musimy przekraczać własne niemoce i ograniczenia. Musimy nieustannie walczyć o prawdziwie chrześcijańską egzystencję. Musimy pokonywać przeszkody, które pojawiają się na drodze do Nieba. Czy istnieje jakaś pomoc? Tak. Obfitość łaski Bożej! Zdarza się, że zapominamy, iż moc Boża przewyższa jakiekolwiek ludzkie przeszkody. Jezus pragnie nam dać wszystkie możliwe łaski. Nie tylko potrzebne do życia, ale nawet extra bonus! Potrzebna jest jednak tęsknota za Czymś i Kimś więcej. Potrzebne jest niezadawalanie się tym co mam w dziedzinie duchowej, ale nieustanne pukanie do skarbca Bożych łask. Nigdy nie ma końca w prośbie o różne Boże dary. Nigdy ich nie wyczerpiemy! Wieczności braknie, a tym bardziej życia doczesnego. Nie traćmy czasu w Wielkim Poście na jałowe dyskusje próbując rozwiązać jakiś problem, ale pukajmy do skarbca Bożych łask. Tam znajdziemy odpowiedź i wsparcie. Dlaczego, u licha, większość wierzących udaje się po Jezusowe łaski dopiero na samym końcu?!

 
foto018.jpg
Aktualnie On-line
Naszą witrynę przegląda teraz 504 gości