21 listopada 2018
V Niedziela Wielkanocna rok C PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. Jakub   

AUTOR: ks. dr Marek Jawor - biblistaalt

           

                                    

V Niedziela Wielkanocna Rok C – J 13,31-33a.34-35 – 24.04.2016

Lubimy sobie ponarzekać. Taka nasza polska natura, a niekiedy autentycznie istnieją powody do smutnego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość. Ziemskie życie Syna Bożego również nie było pozbawione podstaw do narzekania, jednak Chrystus tego nigdy nie czynił, nawet w tragicznych momentach. Takim było odejście apostoła Judasza od paschalnej wieczerzy i planowana przez niego zdrada, co stanowi zastanawiające, a nawet dramatyczne tło mowy Jezusa zawartej w J 13,31-35. Można by się spodziewać w takim kontekście jakiegoś wylewania żalów ze strony Jezusa lub przynajmniej delikatnej przymówki czy słowa skargi. Tymczasem nic z tego. W zamian otrzymujemy wstrząsającą przemowę o uwielbieniu!

Dwa pierwsze wersety urywka (J 13,31.32) naznaczone są pięciokrotną (!) obecnością greckiego czasownikadoksadzein  czyli „uczcić, uhonorować, uwielbić, wywyższyć”. Co ciekawe trzy razy pojawia się forma bierna czasu przeszłego edoksasthē – „został wywyższony, uwielbiony” i dwa razy czas przyszły doksasei – „uwielbi, wywyższy”. Oczywiście takie nagromadzenie terminu i obecność jedynie dwóch jego form nie jest przypadkowa! Uświadomia konieczność zagłębienia się w sens czasownika doksadzein w Ewangelii wg św. Jana. Pojawia się on stosunkowo często w Czwartej Ewangelii zwłaszcza w części prezentującej wydarzenia i słowa z Wieczernika – są wytłuszczone – w J 7,39; 8,54x2; 11,4; 12,16.23.28x3; 13,31x2.32x3; 14,13; 15,8; 16,14; 17,1x2.4.5.10; 21,19.

Interesujący nas grecki czasownik zawiera rdzeń doksa czyli „chwała”. Przedstawia on zatem ogół czynności potrzebnych do dokonania czyjegoś wywyższenia czy uwielbienia czyli wychwalenia. U św. Jana Ewangelisty jest to oczywiście czasownik o znaczeniu teologicznym. Nie definiuje on wywyższenia czy uwielbienia kogoś w kategoriach ziemskich, ale określa uczczenie i uhonorowanie Kogoś na sposób Boży. Boskie pochodzenie tego uwielbienia klaruje już pierwsze użycie słowa w J 7,39, gdzie brak obecności Ducha u wierzących spowodowany jest brakiem uwielbienia Jezusa. Wychwalenia zatem, które tak mocno podkreśla Jezus w J 13,31.32 jest Bożym uwielbieniem. Zarówno uwielbienie Syna Bożego, jak i samego Boga nie jest uszanowaniem w ziemskim rozumieniu. Jezus jest świadomy, iż uwielbienie, o którym wspomina nie będzie miało w sobie nic z blichtru tego świata. Boży sposób wywyższenia Jezusa nie jest tożsamy w żaden sposób z ludzkim myśleniem i ludzkimi sposobami wychwalania jakiejś osoby. Niestety drogą, na której Jezusowi pisane jest osiągnięcie chwały i wywyższenie jest droga ofiary i cierpienia, aż po okrutną śmierć. Paradoksalnie, co wyjaśnia J 21,19, wywyższenie Boże związane jest nie tylko z rodzajem prowadzonego życia, ale również z rodzajem śmierci! Najpełniejsze uwielbienie Boga związane jest z przyjęciem rodzaju śmierci, które On sam zaproponuje człowiekowi wierzącemu! Jezus został wywyższony ponad wszystko, ponieważ zaakceptował i przyjął w pełni wolę Boga, łącznie z rodzajem śmierci wyznaczonej w planie Bożym. Wersety J 13,31.32 pokazują świadomość i zgodę Jezusa na ten rodzaj wywyższenia i uwielbienia. Doksadzein objawia się ponadto nie za ziemskiego życia. Właściwe uwielbienie i wywyższenie pozostawione jest na czas po śmierci. Prawdziwa chwała Jezusa objawiła się dopiero po Jego śmierci i zmartwychwstaniu i rozciąga się znacznie bardziej na życie w wymiarze wiecznym niż w wymiarze ziemskim.

Oj nie takie wywyższenie nam w głowie. Oj nie takie. Marzy się nam sława i chwała, piedestały i zaszczyty, świecidełka tego świata. Nawet tym, którzy wydawać by się mogło powinni być odporni na blichtr światowy. Często, gęsto, mamy apetyt odbierać przewidziane nam wywyższenie już na tej ziemi. Co wcale nie jest najrozsądniejszym posunięciem! Los Jezusa uczy, iż prawdziwe wywyższenie wierzącego, albo mizerna zapłata, dokona się dopiero po przeżytym życiu. Prawdziwą nagrodę lub jej brak Bóg pozostawił na wieczność. Nierozsądnie i niebezpiecznie (!) jest ze wszystkich sił zabiegać jedynie o doczesne powodzenie. Patrzenie na świat i wartościowanie życia przy pomocy wielkości ziemskich, a nie Bożych nie jest postawą prawdziwie ewangeliczną. A jednak przyznaję. Wcale nie jest łatwo uwolnić się od doczesnego wyścigu szczurów. Jedyne rozwiązanie to się do niego nie przyłączać. Skutkuje to jednak niezrozumieniem i społecznym wyobcowaniem. Szczur jak szczur. Jest zdroworozsądkowy, ale w górę popatrzeć umie tylko, jak zostanie przewrócony na plecy. Autentyczny wierzący nie musi się przewracać, bo głowę zawsze trzyma wzniesioną ku Górze.

 
foto084.jpg
Aktualnie On-line
Naszą witrynę przegląda teraz 790 gości